Jeśli w ostatnich latach minąłeś na trasie ciężarówkę z logo „Moc Polskich Warzyw", to nie był przypadek. Po polskich drogach jeździ dziś około 50 pojazdów oznakowanych tym znakiem, należących do firm zrzeszonych w Zrzeszeniu Producentów Papryki Rzeczypospolitej Polskiej. To jeden z elementów kampanii, która od 2020 roku promuje polskie warzywa i którą finansują sami producenci, choć większość z nich nawet o tym nie wie.
Ten artykuł wyjaśnia, czym jest Moc Polskich Warzyw, kto za nią stoi, skąd pochodzą pieniądze i co z tego wszystkiego ma pojedyncze gospodarstwo. Bo to jest pytanie, które warto sobie zadać: czy promocja całej kategorii przekłada się na cenę, którą dostajesz za swoją paprykę.
Kluczowe informacje
- Liderem i inicjatorem kampanii jest Zrzeszenie Producentów Papryki RP z siedzibą w Przytyku, wspierane przez pięć innych organizacji branżowych.
- To pierwszy w Polsce projekt promocyjny obejmujący wszystkie grupy warzyw uprawianych w kraju, około 25 gatunków.
- Kampanię finansuje Fundusz Promocji Owoców i Warzyw, zasilany wpłatami w wysokości 0,1% wartości netto skupowanych owoców i warzyw.
- Budżet edycji z 2021 roku wyniósł 999 075 zł wobec 728 175 zł rok wcześniej.
- Około 50 ciężarówek firm członkowskich jeździ z logo kampanii, co jest najtańszym i najbardziej trwałym nośnikiem reklamy w całym projekcie.
- Promocja kategorii buduje popyt na polskie warzywa ogółem, ale nie sprzedaje twojego konkretnego towaru. To zostaje po twojej stronie.
Czym jest kampania Moc Polskich Warzyw
Moc Polskich Warzyw to informacyjno-promocyjna kampania skierowana do konsumentów, a nie do handlu. Jej celem jest edukacja o różnorodności polskich warzyw, ich wartościach odżywczych i miejscu w codziennej diecie.
To pierwszy w historii polski projekt promocyjny, który obejmuje wszystkie grupy warzyw uprawianych w kraju naraz, a nie jeden produkt. Kampania opisuje około 25 gatunków: paprykę, pomidory, ogórki, cebulę, marchew, brokuły, kalafior, kapustę, buraki, dynię, czosnek, seler, bakłażana, cukinię, fasolę, groszek, rzodkiew, pietruszkę i kolejne.
Na działania składają się serwis internetowy z bazą wiedzy o warzywach i kalendarzem sezonowości, filmy dokumentalne pokazujące, jak rosną polskie warzywa, spoty reklamowe i radiowe, współpraca z influencerami, obecność w mediach społecznościowych oraz eventy stacjonarne.
Kampania weszła też w sport. W sezonie 2024/2025 była partnerem siatkarskiego PGE Projekt Warszawa, pojawiła się na Narodowym Dniu Sportu 2024 i na turnieju Beach Ball w Przysusze. Logika jest tu prosta: warzywa łatwiej sprzedaje się przy okazji rozmowy o formie i zdrowiu niż w reklamie spożywczej obok chipsów.
Kto za tym stoi: Zrzeszenie Producentów Papryki RP i partnerzy
Inicjatorem i koordynatorem kampanii jest Zrzeszenie Producentów Papryki Rzeczypospolitej Polskiej, organizacja z siedzibą w Przytyku, powstała w 2014 roku. To nie przypadek, że akurat ta organizacja pociągnęła projekt obejmujący wszystkie warzywa.
Region radomski, czyli gminy Przytyk, Potworów, Klwów, Radzanów, Stara Błotnica, Rusinów i Wyśmierzyce, to polskie zagłębie paprykowe. Stamtąd pochodzi około 90% krajowej produkcji papryki, ponad 100 tysięcy ton rocznie, uprawianych w mniej więcej 3,5 tysiąca gospodarstw. Taka koncentracja produkcji tworzy naturalne zaplecze organizacyjne, którego nie ma większość innych upraw w Polsce.
Do Zrzeszenia jako lidera dołączyło pięć organizacji partnerskich:
- Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw
- Stowarzyszenie Producentów Pomidorów i Ogórków pod Osłonami
- Stowarzyszenie Malinowy Król
- Stowarzyszenie Czosnek Galicyjski
- Stowarzyszenie Branży Grzybów Uprawnych
Kampanię wspiera też Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Inaugurację drugiej odsłony zorganizowano 4 sierpnia 2021 roku w Potworowie, w środku zagłębia paprykowego, z udziałem około stu osób, w tym kilkudziesięciu dziennikarzy.
Po co to powstało: problem, który kampania próbuje rozwiązać
Za każdą kampanią promocyjną stoi konkretna liczba, która komuś nie daje spać. Tutaj są dwie.
Pierwsza dotyczy spożycia. Statystyczny mieszkaniec Polski zjadł w 2025 roku około 108 kg warzyw i ich przetworów wobec 107 kg rok wcześniej. To wygląda przyzwoicie, dopóki nie przeliczysz tego na dzień. Wychodzi mniej więcej 296 gramów, przy zalecanym minimum 400 gramów warzyw i owoców dziennie. Innymi słowy, w polskiej diecie brakuje warzyw, a każdy dodatkowy procent spożycia to realny popyt do rozdysponowania między krajowych producentów.
Druga liczba to import. Polski konsument w sklepie nie zawsze wie, skąd pochodzi papryka na półce, a w miesiącach poza sezonem towar krajowy konkuruje z hiszpańskim, holenderskim czy tureckim. Kampania promująca „polskość" produktu ma sens tylko wtedy, gdy konsument potrafi tę polskość rozpoznać i uznać za argument.
Trzeci powód jest bardziej strukturalny. Warzywa nie mają w Polsce jednej silnej marki parasolowej, jaką mają na przykład jabłka na rynkach eksportowych. Każda uprawa broniła się dotąd osobno, każda organizacja robiła własne, drobne działania. Moc Polskich Warzyw była próbą zebrania tego w jeden komunikat, który konsument zapamięta, bo widzi go w telewizji, w social mediach, na hali sportowej i na naczepie na trasie S7.
Około 50 ciężarówek: reklama, która sama jeździ po Polsce
Najbardziej niedoceniany element całej kampanii nie kosztował prawie nic w porównaniu z produkcją filmów czy zakupem mediów. To oklejone pojazdy firm członkowskich.
Około 50 ciężarówek z logo kampanii jeździ po całej Polsce i po trasach eksportowych. Każda z nich pokonuje rocznie dziesiątki tysięcy kilometrów, stoi w korkach, na parkingach, przy rampach hurtowni i giełd. Nikt nie płaci za emisję, bo transport i tak musiał jechać. Nośnik reklamowy to po prostu powierzchnia burty, która wcześniej była pusta.
Z punktu widzenia kosztu dotarcia to prawdopodobnie najefektywniejszy element kampanii. Spot telewizyjny działa tak długo, jak długo starczy budżetu na emisję. Naczepa działa tyle, ile jeździ, czyli latami.
Nośnik: kampania medialna
– Koszt: wysoki, rośnie z każdą emisją
– Czas działania: tylko w okresie wykupionego czasu antenowego
– Kto płaci: fundusz promocji, czyli w praktyce cała branża
Nośnik: oznakowana ciężarówka
– Koszt: jednorazowe oklejenie pojazdu
– Czas działania: tyle, ile pojazd jest w użyciu
– Kto płaci: konkretna firma, która i tak ten transport realizuje
Ten mechanizm da się skopiować w skali jednego gospodarstwa. Jeśli masz własny transport, dostawczaka albo nawet przyczepę, którą wozisz towar na giełdę, ta powierzchnia pracuje dla ciebie albo nie pracuje wcale. To samo dotyczy skrzynek, opakowań zbiorczych i etykiet, o których piszemy szerzej w poradniku o etykiecie, klasie jakości i paletach.
Euro-Papryka Paweł Myziak: firma, która ciągnie projekt
Wśród firm mocno zaangażowanych w promocję kampanii jest „Euro-Papryka" Paweł Myziak, NIP 7981158890, działająca od 2005 roku. Siedziba firmy mieści się w Woli Przypkowskiej na Mazowszu, a zakład produkcyjny w Potworowie przy ulicy Radomskiej, czyli dokładnie w sercu zagłębia paprykowego.
Firma specjalizuje się w warzywach spod osłon, z papryką jako produktem wiodącym, i handluje nimi hurtowo. Paweł Myziak jest jednocześnie wiceprezesem Zrzeszenia Producentów Papryki RP i jednym z mówców podczas inauguracji kampanii w Potworowie.
To dobry przykład tego, jak w praktyce działa taki projekt. Kampanii nie prowadzi anonimowa agencja z Warszawy, tylko organizacja, w której zarządzie siedzą ludzie prowadzący własne gospodarstwa i firmy handlowe. Ci sami ludzie udostępniają potem swoje ciężarówki jako nośnik reklamy, przyjmują dziennikarzy na inauguracji i pokazują uprawy w filmach dokumentalnych.
Wniosek dla producenta jest prosty: promocja branżowa nie dzieje się sama. Powstaje wtedy, gdy konkretne firmy zdecydują, że warto zainwestować w nią czas i własne zasoby, zamiast czekać, aż zrobi to ktoś inny.
Kto płaci za Moc Polskich Warzyw
Tu dochodzimy do części, którą warto znać, nawet jeśli kampania cię nie interesuje. Moc Polskich Warzyw finansuje Fundusz Promocji Owoców i Warzyw.
Ten fundusz zasilają wpłaty w wysokości 0,1% wartości netto owoców i warzyw. Obowiązek naliczenia i przekazania spoczywa na podatnikach VAT, którzy skupują owoce lub warzywa od rolników ryczałtowych, oraz na przedsiębiorcach wytwarzających owoce i warzywa. Deklaracje kwartalne trafiają do KOWR do 25 dnia miesiąca po zakończeniu kwartału. Od 1 kwietnia 2026 roku składa się je wyłącznie elektronicznie, przez portal eRolnik.
Formalnie płaci więc skup albo przetwórca. W praktyce jest to opłata naliczana od wartości twojego towaru i tak samo jak każdy inny koszt po stronie kupującego, ostatecznie znajduje odbicie w cenie, którą dostajesz.
Dlatego warto wiedzieć, na co te pieniądze idą. Budżet edycji kampanii z 2021 roku wyniósł 999 075 zł, wobec 728 175 zł w roku poprzednim. To środki, o które organizacje branżowe wnioskują do komisji zarządzającej funduszem. Może o nie wystąpić każda organizacja producencka spełniająca warunki, nie tylko te, które robią to od lat.
Co z tego ma pojedyncze gospodarstwo
Powiedzmy sobie uczciwie: kampania promująca kategorię nie sprzeda twojej papryki. Buduje popyt na „polskie warzywa" jako pojęcie, a nie na towar z twojego tunelu. Konsument, który obejrzy film o polskiej papryce, pójdzie po nią do dyskontu, a nie do ciebie.
To nie znaczy, że taka promocja jest bez wartości. Znaczy, że działa na innym poziomie niż twoja sprzedaż i że nie zastępuje pracy, którą musisz wykonać sam.
Podział wygląda mniej więcej tak:
Co robi promocja branżowa
– Zwiększa ogólny popyt na polskie warzywa u konsumenta
– Buduje skojarzenie „polskie znaczy sezonowe i świeże"
– Daje handlowi argument, żeby eksponować krajowy towar
Co musisz zrobić sam
– Znaleźć konkretnego odbiorcę na konkretną partię
– Wyróżnić swój towar jakością, klasą i powtarzalnością dostaw
– Zbudować rozpoznawalność własnego gospodarstwa u kupców
– Sprawdzić wiarygodność kontrahenta, zanim wyślesz mu towar
Największa lekcja z Mocy Polskich Warzyw dotyczy tego pierwszego punktu z drugiej listy. Zrzeszenie zrobiło coś, czego pojedyncze gospodarstwo nie zrobi: zebrało sześć organizacji, wystąpiło o środki i zbudowało wspólny komunikat. Efektem jest widoczność, na którą żaden z tych producentów nie mógłby sobie pozwolić w pojedynkę. O tym, ile daje współpraca zamiast rywalizacji z sąsiadem, pisaliśmy w tekście rolnik rolnikowi wilkiem.
Pięć wniosków do zastosowania u siebie
- Wykorzystaj powierzchnie, które i tak masz. Dostawczak, przyczepa, skrzynki, etykieta. Każda z nich może nosić nazwę twojego gospodarstwa zamiast być pusta.
- Podkreślaj pochodzenie i sezon w ofercie. Skoro cała branża wydaje pieniądze na budowanie wartości słowa „polskie", korzystaj z tego w opisie towaru, zamiast pisać samo „papryka, 5 ton".
- Sprawdź, czy twoja organizacja korzysta z funduszy promocji. Płacisz na nie pośrednio przy każdej transakcji. To wystarczający powód, żeby zapytać na walnym, co się z tymi środkami dzieje.
- Buduj rozpoznawalność u kupców, nie u konsumentów. Sprzedajesz hurtowo, więc twoją publicznością są hurtownie, przetwórnie i eksporterzy. To u nich twoja nazwa ma być rozpoznawalna, a najtańszym sposobem jest regularna, porządnie opisana obecność na giełdzie warzyw, a przy uprawach owocowych na giełdzie owocowej.
- Planuj asortyment pod odbiorcę, nie pod kampanię. Hurtownia wybiera dostawcę, który dostarcza regularnie przez cały sezon. Więcej o tym w poradniku co produkować, żeby hurtownia chciała kupować przez cały rok.
Podsumowanie
Moc Polskich Warzyw to rzadki przykład tego, że polska branża warzywnicza potrafi się zorganizować i mówić jednym głosem. Zrzeszenie Producentów Papryki RP wzięło na siebie rolę lidera, sześć organizacji stanęło za jednym komunikatem, a firmy takie jak Euro-Papryka Paweł Myziak dołożyły do tego własne zasoby, łącznie z flotą oklejonych ciężarówek jeżdżących po całym kraju.
Ta kampania podnosi wartość całej kategorii. Twoja cena za konkretną partię zależy jednak od czegoś innego: od tego, ilu odbiorców w ogóle wie, że masz towar na sprzedaż, i czy ci odbiorcy są wiarygodni.
Załóż darmowe konto na Agriteo, wystaw ogłoszenie na giełdzie warzyw i sprawdź kontrahenta, zanim wyślesz towar. Promocję kategorii zostaw branży, a sprzedaż swojego towaru weź w swoje ręce.
