Agriteo

Eksport Jabłek do Brazylii: Polska Czeka od 2014 Roku

Bartłomiej Siedlecki

27 sierpnia 2026

Przez pięć sezonów cztery kraje Unii Europejskiej wysłały do Brazylii blisko 300 tys. ton jabłek. Polska, największy producent jabłek w całej Unii, nie wysłała ani jednego kilograma. Nie dlatego, że zabrakło towaru albo chętnych kupujących, lecz dlatego, że od 2014 roku czeka na decyzję brazylijskiej administracji.

To jeden z tych przypadków, gdzie o dostępie do rynku decyduje nie jakość owocu ani cena, tylko papier. Poniżej dane pokazujące, ile ten brakujący papier realnie kosztuje polskie sadownictwo.

Kluczowe informacje

  • Włochy, Portugalia, Hiszpania i Francja wyeksportowały do Brazylii łącznie około 298 tys. ton jabłek w pięć sezonów
  • Włochy odpowiadały za 167 tys. ton, czyli ponad połowę całego unijnego wywozu na ten kierunek
  • Rynek urósł dziewięciokrotnie, z 9,3 tys. ton w pierwszym sezonie do 86,8 tys. ton w szczycie
  • Polska złożyła wniosek o dostęp pod koniec 2014 r. i po 12 latach wciąż nie ma decyzji
  • Polskie jabłka trafiają już do Kolumbii i Kostaryki, więc problemem nie jest brak zdolności eksportowej

Ile jabłek z UE trafiło do Brazylii

Dane obejmują cztery największe kraje eksportujące, w tonach, w pięciu kolejnych sezonach lat 2021-2026.

Włochy
– Sezon 1: 2 759
– Sezon 2: 37 480
– Sezon 3: 52 157
– Sezon 4: 42 664
– Sezon 5: 32 387

Portugalia
– Sezon 1: 1 429
– Sezon 2: 15 266
– Sezon 3: 21 793
– Sezon 4: 25 460
– Sezon 5: 20 644

Hiszpania
– Sezon 1: 4 853
– Sezon 2: 5 865
– Sezon 3: 8 799
– Sezon 4: 10 567
– Sezon 5: 5 592

Francja
– Sezon 1: 233
– Sezon 2: 883
– Sezon 3: 4 046
– Sezon 4: 2 516
– Sezon 5: 2 861

Sumarycznie w pięciu sezonach Włochy wysłały 167,4 tys. ton, Portugalia 84,6 tys. ton, Hiszpania 35,7 tys. ton, a Francja 10,5 tys. ton.

Jak szybko rósł ten rynek

Najbardziej uderzająca w tych danych nie jest sama skala, tylko tempo. W pierwszym sezonie cała czwórka wysłała do Brazylii 9,3 tys. ton. Dwa sezony później było to już 86,8 tys. ton, czyli dziewięciokrotnie więcej. Warto tutaj zaznaczyć, że potwierdzali to niejednokrotnie polscy eksporterzy jabłek, że firmy portugalskie zamawiały jabłka w drewnianym opakowaniu, tak zwanych łuszczkach, w Portugalii była zmiana etykiet i jabłka polskie były eksportowane do Brazylii jako portugalskie i znowu zarabiał portugalski pośrednik, zamiast polski producent. 

Łączny eksport czterech krajów UE do Brazylii (tys. ton)
– Sezon 1: 9,3
– Sezon 2: 59,5
– Sezon 3: 86,8 (szczyt)
– Sezon 4: 81,2
– Sezon 5: 61,5

Włochy urosły w tym czasie z 2,8 tys. ton do 52,2 tys. ton w szczycie, czyli prawie dziewiętnastokrotnie. Portugalia z 1,4 tys. ton do 25,5 tys. ton, czyli blisko osiemnastokrotnie.

To był moment otwierania się nowego rynku zbytu i kraje, które miały dostęp, po prostu z niego skorzystały. Polska w tym samym czasie stała za zamkniętymi drzwiami.

Kto wygrał, a kto tracił po szczycie

Po szczytowym sezonie rynek zaczął się kurczyć, ale nie dla wszystkich w tym samym stopniu. To pokazuje, kto zbudował trwałą pozycję, a kto tylko skorzystał z koniunktury.

Spadek od własnego szczytu do ostatniego sezonu
– Portugalia: -19% (z 25 460 do 20 644 ton)
– Włochy: -38% (z 52 157 do 32 387 ton)
– Hiszpania: -47% (z 10 567 do 5 592 ton)

Portugalia wypada tu najlepiej i to nie przypadek. Jako jedyna rosła w każdym kolejnym sezonie aż do czwartego, budując pozycję stopniowo, a nie skokowo. W ostatnim sezonie jej udział w unijnym eksporcie na ten kierunek sięgnął 34%, przy 53% dla Włoch.

Dla polskiego sadownika to istotna obserwacja. Gdyby Polska weszła na ten rynek dziś, konkurowałaby nie z chwilowym eksporterem, lecz z dostawcami, którzy przez pięć lat zbudowali relacje handlowe, logistykę i rozpoznawalność u brazylijskich importerów.

Dlaczego polskich jabłek tam nie ma

Powód jest jeden i ma charakter formalny. Brazylia stosuje tak zwany zamknięty system fitosanitarny, w którym każdy produkt roślinny z każdego kraju wymaga osobnej zgody poprzedzonej analizą zagrożenia agrofagiem, w skrócie PRA.

Polska złożyła wniosek pod koniec 2014 roku. Wiosną 2015 r. dostarczyła tłumaczenie dokumentacji na portugalski, o które poprosiła strona brazylijska. Od tego czasu procedura się nie zakończyła.

Chronologia wniosku
– Koniec 2014: złożenie wniosku o dostęp do rynku
– Wiosna 2015: przekazanie tłumaczenia dokumentacji na język portugalski
– 2026: procedura wciąż niezakończona, brak decyzji

Dyrektor PIORiN ocenia postęp prac po stronie brazylijskiej jako niezadowalający, mimo zaangażowania wielu urzędów, w tym Ministerstwa Rolnictwa. Kluczowe jest to, że proces zależy wyłącznie od decyzji Brazylii. Polska stronę swojej dokumentacji wypełniła ponad dekadę temu.

To nie jest kwestia zdolności eksportowej

Łatwo byłoby uznać, że polskie sadownictwo po prostu nie jest gotowe na tak odległy rynek. Dane temu przeczą.

Polskie jabłka trafiają już do Kolumbii i Kostaryki, czyli krajów Ameryki Łacińskiej o zbliżonych wymaganiach logistycznych i podobnym systemie regulacji importowych. W 2025 r. do samej Kolumbii pojechało 2,4 tys. ton. Transport morski na tę odległość, przygotowanie towaru i obsługa dokumentacji są więc sprawdzone w praktyce.

Innymi słowy, gdyby Brazylia wydała zgodę jutro, branża miałaby gotowy wzorzec postępowania. Po zakończeniu analizy PRA Polska musiałaby jeszcze wdrożyć brazylijskie warunki fitosanitarne, które zwykle obejmują:

  1. Rejestrację producentów i zakładów pakujących
  2. Coroczne zgłaszanie produkcji przeznaczonej na eksport
  3. Nadzór służb ochrony roślin nad całym procesem

To wymagania wymagające pracy, ale znane i możliwe do spełnienia. Bariera leży po stronie decyzji, nie możliwości.

Czy Mercosur to zmieni

Umowa handlowa UE z Mercosur bywa przedstawiana jako rozwiązanie problemu, ale warto tu być precyzyjnym. Umowa nie zmienia wymagań fitosanitarnych i sama z siebie nie otwiera Brazylii na polskie jabłka.

Może natomiast wpłynąć pozytywnie na tempo procedur oceny ryzyka, głównie przez presję polityczną i lepszy klimat rozmów. Komisja Europejska wspiera obecnie wnioski Polski, Niemiec i Belgii, próbując przełamać wieloletni opór strony brazylijskiej.

Realistycznie: to szansa na przyspieszenie, nie gwarancja rozstrzygnięcia. Sadownik planujący produkcję nie powinien budować kalkulacji na założeniu, że rynek brazylijski otworzy się w konkretnym sezonie.

Co z tego wynika dla sadownika

  1. Bariery formalne kosztują konkretne pieniądze. Przez pięć sezonów, gdy rynek brazylijski rósł dziewięciokrotnie, polskie jabłka nie miały tam wstępu. Wolumen, który przejęły Włochy i Portugalia, nie wróci automatycznie po otwarciu rynku.
  2. Dostęp do rynku to nie to samo co pozycja na rynku. Nawet gdy zgoda wreszcie przyjdzie, trzeba będzie odbudowywać relacje od zera, konkurując z dostawcami obecnymi tam od lat.
  3. Dywersyfikuj tam, gdzie dostęp już masz. Kolumbia, Kostaryka, rynki Azji Centralnej i Bliskiego Wschodu są otwarte teraz. Czekanie na Brazylię nie powinno wstrzymywać budowania pozycji tam, gdzie da się sprzedawać dziś.

Jeśli szukasz odbiorców na jabłka poza dotychczasową siecią kontaktów, aktualne zapytania kupna znajdziesz na giełdzie owocowej Agriteo. Trafiają tam zarówno krajowe firmy handlowe, jak i podmioty pracujące na eksport.

Przy współpracy z nową firmą eksportową warto pamiętać o jednym. To pośrednik bierze na siebie odprawę i logistykę, ale to również on bywa źródłem problemów z płatnością. Zanim wyślesz pierwszą partię, sprawdź jego wiarygodność. Przy kontenerze jabłek to kilka minut wobec kilkudziesięciu tysięcy złotych ryzyka.

Chcesz nauczyć się rozmawiać z eksporterami z pozycji siły, a nie przyjmować pierwszej zaproponowanej ceny? Praktyczne materiały o negocjacjach znajdziesz w Akademii Rolnika.

FAQ: eksport jabłek do Brazylii

Czy Polska może eksportować jabłka do Brazylii?

Nie. Brazylia nie zakończyła analizy zagrożenia agrofagiem dla polskich jabłek, więc dostęp do tego rynku pozostaje zamknięty. Wniosek został złożony pod koniec 2014 roku.

Które kraje UE eksportują jabłka do Brazylii?

Przede wszystkim Włochy, Portugalia, Hiszpania i Francja. W pięciu analizowanych sezonach wysłały tam łącznie około 298 tys. ton, z czego Włochy odpowiadały za 167 tys. ton.

Dlaczego procedura trwa tak długo?

Brazylia ma zamknięty system fitosanitarny, w którym każdy produkt z każdego kraju wymaga osobnej oceny ryzyka. Procedura obejmuje analizę dokumentów, dodatkowe zapytania, ocenę ryzyka, audyt na miejscu i negocjacje wymagań importowych. Postęp zależy wyłącznie od strony brazylijskiej.

Czy umowa z Mercosur otworzy Brazylię na polskie jabłka?

Nie bezpośrednio. Umowa nie zmienia wymagań fitosanitarnych, ale może pozytywnie wpłynąć na tempo procedur oceny ryzyka.

Do których krajów Ameryki Łacińskiej Polska eksportuje jabłka?

Do Kolumbii i Kostaryki. W 2025 r. do Kolumbii trafiło 2,4 tys. ton polskich jabłek, co pokazuje, że logistyka i przygotowanie towaru na ten kierunek są sprawdzone.

Co będzie musiał zrobić sadownik po otwarciu rynku?

Najprawdopodobniej zarejestrować gospodarstwo i zakład pakujący, corocznie zgłaszać produkcję przeznaczoną na eksport oraz poddać się nadzorowi służb ochrony roślin. Dokładne warunki będą znane po zakończeniu procedury PRA.

Podsumowanie

Wykres eksportu jabłek z UE do Brazylii opowiada dwie historie naraz. Pierwsza to sukces Włoch i Portugalii, które w pięć sezonów zbudowały na tym rynku pozycję wartą setki tysięcy ton. Druga to nieobecność Polski, największego producenta jabłek w Unii, wynikająca z procedury ciągnącej się od 2014 roku.

Dla sadownika najważniejszy wniosek jest praktyczny, nie polityczny. Rynki otwierają się i zamykają niezależnie od tego, jak dobry masz towar, a wolumen przejęty przez konkurencję w czasie oczekiwania nie wraca sam. Dlatego zbyt warto budować tam, gdzie drzwi są otwarte dziś.

Chcesz sprawdzić, ilu odbiorców szuka teraz jabłek i jakie oferują stawki? Załóż darmowe konto na Agriteo i wystaw pierwsze ogłoszenie w kilka minut.

Inteligentnagiełda rolna

Handel płodami rolnymi szybszy i bardziej efektywny!

Dodawaj bez limitów ogłoszenia o chęci sprzedaży i chęci zakupu produktów rolnych.

Rolnictwo

Zobacz również